Blog

Cyfrowe malowanie księżyca



COPY AND PASTE
Cyfrowe malowanie księżyca

Tajemnicze, bajkowe, malarskie. Fotografia wykonana przy świetle księżyca urzeka niezwykłym klimatem. Tzw. luna-grafię wymyślił polski fotograf Adam Łach.
Pełnia księżyca. Puste pole, łąka, polana z dala od miasta. W rozjaśnianych zimnym blaskiem ciemnościach snują się niewyraźne postaci. Jedna tańczy, inna spaceruje. Choć wygląda to na scenerię rodem z historii o zjawach albo wampirach, to tylko plan zdjęciowy. Fotograf Adam „Lunaris” Łach lunagrafuje.

Pełnia zdjęć
Na pomysł robienia zdjęć w świetle księżyca młody fotograf wpadł pięć lat temu, przez przypadek. – Spędzałem sylwestra ze znajomymi w Krynicy Morskiej. Byliśmy na nudnej imprezie w chacie rybackiej i nie było za ciekawie, więc poszedłem z żoną na spacer nad morze. Bawiąc się aparatem przy dużej czułości zrobiłem parę zdjęć przy samym świetle księżyca – kilka portretów, pejzaż morza. Zdjęcia robiłem z ręki, bez statywu. Okazało się, że na fotkach widać o wiele więcej niż w rzeczywistości. Światło jest na nich niesamowite, pełna magia – wspominał fotograf w jednym z wywiadów.
Tak narodziła się luna-grafia, czyli fotografia księżycowa. Lunagraficy pracować mogą jedynie przez 3 lub 4 dni w miesiącu, zdjęcia możliwe są bowiem tylko podczas pełni. By zrobić dobre fotki muszą znaleźć okolicę, gdzie nie pojawia się inne, np. miejskie światło. Najlepsze zdjęcia wychodzą w Azji – tam bowiem niebo niemal zawsze jest bezchmurne. Jednak i w naszych warunkach można eksperymentować – zachmurzone niebo, mniej intensywne światło księżyca są dodatkowymi elementami uatrakcyjniającymi zdjęcie. Fotograf może wybrać miejsce i przestrzeń, nie może jednak zaplanować ostatecznej wizji obrazu. Polegać musi na swojej intuicji. Lunaris naświetla kliszę przez 30 sekund. W tym czasie bohaterowie zdjęcia wykonują rożne czynności – tańczą, spacerują, podskakują albo wychodzą z kadru. Ich ruchy zapisują się na kliszy dając niezwykły, „powłóczysty” efekt. Lunaris nazywa to „malowaniem w kadrze”.

Cyfrowa magia
Oczywiście Adam Łach nie jest pierwszym, który eksperymentuje z fotografowaniem w nocy. Uważa jednak, że jest swego rodzaju pionierem. – Oczywiście, ludzie stawiają aparat na statyw i rejestrują nocne pejzaże, ale do tej pory nikt nie zdecydował się rejestrować ruchu. Myślę, że takie poszukiwania po prostu nie były możliwe przed wynalezieniem fotografii cyfrowej. Proces wywołania negatywu trwa kilka dni, więc fotograf musiałby długo czekać, żeby zobaczyć zdjęcie. Jeżeli zdjęcia robi się cyfrą od razu można obejrzeć efekt, mieć dostęp do wykreowanego obrazu. W ten sposób od razu wiadomo, czy to jest to, czy trzeba dalej pracować nad obrazem – tłumaczył w wywiadzie.

Nieprzewidywalne malowanie
Czym luna-grafia różni się od tradycyjnej? Przede wszystkim ta „zwykła” oddaje realistyczny obraz rzeczywistości. Pokazuje dokładnie to, co widzi fotograf. Luna-grafia plasuje się na granicy fotografii i malarstwa. Magia luna-grafii polega na tym, że jest ona w dużej mierze nieprzewidywalna. Choć można wymierzyć odpowiedni czas naświetlania kliszy, eksperymentować z ekspozycją często zdjęcia zaskakują samego fotografa.
– Podczas fotografowania widać kształty, kontury, ale nie widać szczegółów – na przykład, czy model patrzy w aparat czy nie. Trochę też o to chodzi, żeby nie do końca kontrolować, co się dzieje w kadrze – tłumaczy w wywiadach Łach, który fotografował sesje mody na plaży w Łebie, modeli na klifach angielskiego Eastbourne, tancerzy Butoh w Indiach i Kambodży. Prowadzi też warsztaty dla młodych lunagrafików w Polsce. Efekty jego działań można oglądać na stronie:www.luna-graphy.com.